Działanie, Ludzie, Myślenie

Pomoc eksperta

Historia ta wydarzyła się naprawdę, a następnie posłużyła Ericowi Berne, amerykańskiemu psychiatrze i twórcy analizy transakcyjnej za kanwę jednej z gier, którą opisał w swojej książce „W co grają ludzie?’

Choć dr Berne zaliczył ją do kategorii gier terapeutycznych, jej znaczące rysy można także zaobserwować w kontaktach biznesowych.

Wieśniaczka, którą męczyła pewna choroba, zdecydowała się na sprzedaż jedynej krowy, by zdobyć pieniądze na wyjazd do kliniki uniwersyteckiej w Sofii. W szpitalu zbadał ją profesor i uznał, że przypadek jest bardzo interesujący; przedstawił go nawet swoim studentom w ramach demonstracji. Następnie naszkicował nie tylko patologię, symptomy i diagnozę, ale także sposób leczenia. Napełniło to pacjentkę trwogą.

Na zakończenie pobytu w klinice profesor wręczył swojej podopiecznej receptę oraz szczegółowo wyjaśnił przebieg kuracji. Wieśniaczka, pełna podziwu dla jego wiedzy, wyraziła swój zachwyt i wdzięczność.

Po powrocie do domu… nigdy nie zaczęła realizować zaleceń. Pierwszy powód był dość prozaiczny – w jej miejscowości nie było apteki. Okazało się jednak, że nawet gdyby była – nic by to nie zmieniło. Recepta była dla niej tak cenna, że za nic nie zgodziłaby się wypuścić jej z rąk. Nie było też sposobności do realizacji pozostałych zaleceń lekarza, takich jak odpowiednia dieta, hydroterapia itp. Wieśniaczka więc na zawsze pozostała kaleką, lecz od chwili spotkania z profesorem czuła się szczęśliwa, bo mogła opowiadać znajomym o cudownej terapii przepisanej jej przez wybitnego profesora z Sofii, któremu wyrażała swą wdzięczność w codziennych modlitwach.

Rory Vaden, strateg i mówca motywacyjny, w swoim artykule „Zasada paradoksu” posłużył się bardzo obrazowym przykładem odmiennych sposobów podchodzenia do problemów. Wnioski zawdzięczał obserwacji zachowania zwierząt na Wielkich Równinach Kansas.

Otóż kiedy nadciąga burza, krowy reagują w dość przewidywalny sposób, uciekają przed nią. Pojawia się jednak problem wynikający z określonych warunków fizycznych tych zwierząt. Ponieważ są stosunkowo wolne, burza wkrótce je dogania. One zaś, nie znając lepszego rozwiązania, biegną dalej. Tak więc, zamiast uciekać przed burzą, biegną razem z nią, maksymalnie się na nią wystawiając.

Tymczasem bizony mają zupełnie inną strategię. Nader zaskakującą. Czekają aż burza przekroczy linię grzbietu góry, a gdy się zbliża, pędzą prosto w jej stronę. Biegnąc na spotkanie nawałnicy, która przechodzi nad ich głowami, minimalizują cierpienie, jakiego doznają.

W swojej pracy na co dzień obserwuję firmy i organizacje, które w różny sposób stawiają czoła problemom. Dla jednych moment postawienia diagnozy i sformułowania środków zaradczych jest wyzwalający i uskrzydlający. Dla innych – wręcz przeciwnie.

Przyczyn, dla których odwlekamy podjęcie działań, jakie w dłuższej perspektywie mogą nam znacząco ułatwić życie, jest wiele. Bardzo często jest to strach przed nieznanym, ale może się za tym kryć i przywiązanie do swojej obecnej sytuacji. Przywołując ponownie język analizy transakcyjnej można się zastanowić, czy aby nie jest nam wygodniej trwać w strugach deszczu, wiedząc że droga do skutecznego rozwiązania problemu prowadzi w przeciwną stronę niż ta, którą podążamy? Nie da się ukryć, że zmiana wymaga wysiłku a robiąc rzeczy zawsze w ten sam sposób, nie można oczekiwać nowych rezultatów.

Tych, którzy mają odwagę podejmować wyzwania i potrzebują jedynie podpowiedzi, jak do nich podejść, zachęcam do lektury kolejnych wpisów poświęconych procesowi wprowadzania zmian.

Tagged ,